Oficjalne forum pomocy serwisu PUN.pl

Niestety, nikt nie powie Ci czym jest FluxBB - musisz go poznać sam!

Nie jesteś zalogowany na forum.

#1 2009-11-26 00:28:52

Mangel
Użytkownik
Skąd: mam ten profil?
Dołączył: 2007-06-23
Liczba postów: 17,243
WWW

Mini pbf: Królowa Słońca - Uniwerum Andre Norton, historia Mangela

Ostatnimi czasy mój umysł, przez studia, podupada. By go chronić wpadłem na pomysł nowej klasy pbf, będzie to zamknięty system dla określonej (8) liczby graczy i jednego MG. Do gry zaproszę tylko wybrane osoby, w przypadku braku chęci z ich strony, poszukam innych, tak aby gra byłą na najwyższym możliwym poziomie.
Uniwersum opieram o twórczość sf Andre Norton, od siebie daje tylko historię:

Opis uniwersum:

Kto by się spodziewał takiego obrotu sprawy?
Ludzkość wyrwała się z z swego macierzystego układu planetarnego już w sześćdziesiąt cztery lata po tym jak Jurij Gagarin umknął ziemskiej grawitacji jako pierwszy człowiek w kosmosie.
W 2015, dzięki Wielkiemu Zderzaczowi Hadronów, dokonano niesamowitych odkryć w dziedzinie fizyki, astrofizyki i informatyki. Zaowocowało to stworzeniem pierwszego hipernapędu podprzestrzennego, którego ze względów kulturowych nazwano WARP.
Dzięki statkom kosmicznym z wbudowanym napędem WARP oraz starym promom kosmicznym z napędem doczepianym ludzkość rozpoczęła wielki exodus w kosmos, który trwa po dziś dzień.
W kosmosie ludzie napotkali trzy inteligentne, zdolne do lotów kosmicznych cywilizację z którymi założyła Sojusz Drogi Mlecznej, wielorasowe państwo, które w sześćset lat skolonizowało setki planet, a na tysiącach odkryło życie, które w pewnych aspektach można było nazwać inteligentnym, choć nie mogło podróżować w kosmos. Ludzie, Thekowie, Faltharianie i Trystianianie, nie pierwsi lecz obecnie jedyni eksploatatorzy galaktyki Drogi Mlecznej.
Ostatnią granicą jakiej nie udało się przekroczyć była granica galaktyki, bowiem WARP czerpie moc z spektrum energetycznego gwiazd i nie można się z jego pomocą poruszać w eterze miedzygalaktycznym..
Gdy około roku 2701 ludzcy archeolodzy z Uniwersytetu Sedny odkryli pozostałości cywilizacji kosmicznych podróżników, Xloców, jak ich nazwano, nikogo specjalnie to nie obchodziło. Pozostałości innych ras które opanowały kosmos nim ludzie zamknęli się, jeszcze jako pierwotniaki, w swych membranach komórkowych, nie były niczym nowym. Archeologia kosmiczna rozwijała się nadal, a kolejne znaleziska zwożono do muzeów i archiw Sojuszu.
Jedyną nieścisłością było występowanie znalezisk po Xlockach, wbrew temu co kazała sądzić logika, ruiny i artefakty ich cywilizacji nie ograniczały się do występowania na sąsiadujących ze sobą planetach, ale występowały niemal losowo we wszystkich sektorach znanej części Drogi.
W 2756 roku na planecie Hades, zniszczonej niemal całkowicie przez wojnę atomową, odnaleziono idealnie zachowany statek Xlocków, znalezisko natychmiast przetransportowano do Muzeum Kosmologii Ras Zaginionych, gdzie miał zostać poddany badaniom.

Jak widzicie, typowe sf...


Historia bohaterów:

17 września, 2756 roku czasu Ziemskiego, planeta Hiperborea.

Grupa studentów archeologii kosmicznej pod przewodnictwem rezydenta, Jacka Ungera, dostała zlecenie na oczyszczenie artefaktu „Królowa Słońca”, statku komicznego rasy Xlocków.
- Nie rozumiem, czemu każą nam sprzątać ten statek. Przecież chyba najpierw powinni go zabezpieczyć... - mruczał Ben, idąc długim, sterylnie białym korytarzem – Jak coś się stanie to każą NAM za to płacić i wtedy do końca życia będziemy zapieprzać w kopaniach Marsa, żeby nasze wnuki mogły się wypłacić!
Minęli kolejną śluzę, na całej długości tunelu było ich aż siedem, przez każdą trzeba było poddać się badaniu biometrycznemu, tak by wykluczyć możliwość kradzieży lub sabotażu.
- Spokojnie Ben, zluzuj zwieracze! - zawołała Yuki już po drugiej stronie metalowej bramy – Wszystko już przeskanowali, chłopcy z Tech- Inf, mają materiał do analiz na przyszłe milenium, nam pozostało tylko posprzątać. Co Ci szkodzi przywdziać fartuszek i trochę poodkurzać? Zresztą, fartuszek będzie pasował do twoich fantastycznych koturn koleżanko! - zadrwiła z niego po raz setny w tym uroczym dniu.
- To nie jest śmieszne – mruknął zmieszany chłopak – Wiesz, ze nie mam na to wpływu...
- Tak, to nie jest zabawne Yuki, uspokój się albo skomentujemy twój rozrośnięty zad. - szybko zgasił koleżankę Marduk.
Gdzieś z tyłu grupy odezwał się dźwięczny, śpiewny śmiech. Faltharianka Faith, jak tłumaczono jej imię na ziemski, śmiałą się jak norka.
- Kto się czubi, ten się bzyka, prawda Marduk? - mówiła zasłaniając dziób pierzastą dłonią, jak to mieli w zwyczaju przedstawiciele jej gatunku gdy coś ich bardzo bawiło – Widziałam jak dziś rano wychodziłeś z jej pokoju, następnym razem zapnij rozporek. - to powiedziawszy mrugnęła wesoło.
Tym razem to Marduk zamilkł i opuścił głowę pokonany. Faltharianka była niepokonana w potyczkach słownych, zresztą, na treningach karate też nieźle sobie radziła.
- Jak to jest – podchwycił szybko rezydent, Jack – że dostałem grupę, która chce się zjeść wzajemnie, a ja jeszcze nie oszalałem? Powiedzcie szczerze, jaki demon zapłacił wam swoją obmierzłą duszą, że tak bezpardonowo wpychacie mnie do grobu i... - urwał w pół zdania. Ostatnia śluza stanęła przed nimi otworem i ukazał się on, artefakt, „Królowa Słońca”.
- To jakiś k***a żart! - zawołała milcząca dotychczas Tamara -To jakiś chory żart!
Statek był ogromny, podczas gdy oni spodziewali się czegoś w stylu szalupy ratunkowej X18, tu mieli przed sobą statek wielki jak frachtowiec Kompani Słonecznej.
Zbudowano go inaczej niż statki sojuszu, nie na planie kostki domina, lecz na planie sferycznej kuli. Statek stał na dwunastu metalowych wspornikach, tuz przy górnym i tuz przy dolnym czubku czerniły się nisze w których zamontowano działa laserowe i saserowe, do włazu prowadziła wysuwana, jakby plastikowa, pochylnia. Cały statek przytłaczał swym ogromem i potęgą.
- Jak oni to sobie wyobrażają do jasnej cholery?! - piekliła się Tamara – Jak mamy to wszystko posprzątać?! Czy ja wyglądam na robota domowego? Odmawiam!
Jacke najszybciej otrząsnął się z szoku, zrozumiał, że niezadowolenie jego rosyjskiej koleżanki może zniszczyć morale całego zespołu, coś z tym trzeba było zrobić. Jeśli nie wykonaliby zadania wyznaczonego im przez doktoranta, zespół zostałby rozwiązany, studenci rozdzieleni do nowych grup, a on sam trafiłby z powrotem na studia... Jego panikę musiał wyczuć Trystianin Zork, bowiem zasyczał groźnie i postawił swój skórzasty kołnierz na sztorc, otaczając swą gadzią głowę ostrymi jak brzytwa kośćmi i twardą jak stal łuską.
- Cissza. - powiedział groźnie sycząc, tak jak jego gadzi przodkowie na Pelxis III, syczał gdy się złościł lub bał, jako, że dwumetrowy gad o wyprostowanej sylwetce i posturze niedźwiedzia zawsze wyglądał groźnie, nikt go o strach nie podejrzewał...- Dosstaliśśśmy polecenie, będziemy je wykonywać. Jacke tu rządzi, a ja pilnuje, by jego rozkazy były wykonywane. Jasssne?
Wszyscy wyglądali na lekko wstrząśniętych wybuchem Zorka, jednak emocje natychmiast opadły. Tamara zaczęła bawić się kosmykiem kruczoczarnych włosów, jak zwykle gdy chciała coś powiedzieć, ale bała się otworzyć ust. Nienawidziła pracy fizycznej ponad wszelką miarę, a studenci archeologii pierwszego roku i rezydenci nimi zawiadujący byli traktowani przez doktorantów jak zwykli niewolnicy. Zacisnęła zęby i nie powiedziała już niczego więcej, ograniczając się do obrażonej miny.
W czasie gdy studenci nerwowo zerkali w stronę Trystiańskiego kolegi do rezydenta podjechał robot informacyjny i wręczył mu dokumenty zlecenia. Chłopak zamyślił się chwilę przeglądając je, po czym zakreślił najważniejsze punkty.
- No dobra ludzie, na pokładzie wciąż są towary które ten statek przewoził. Kilku pomieszczeń jeszcze nie otwarto... ogólnie wychodzi na to, że jesteśmy trzecią ekipą która wejdzie do środka.
Ostatni z grupy uczniaków, Mahdaledikonwertiklus, zwany po prostu Mahdem, Thek o „ciemnej” skorupie wysunął swoją chwytną mackę i położył ją na ramieniu rezydenta.
- Trzeba brać się do roboty, ja pożyje jeszcze jakieś kilka tysięcy waszych lat, ale wy powinniście cenić sobie czas wolny. - wychrypiał głos z wnętrza skorupy.
Już dawno wszyscy członkowie grupy przyzwyczaili się do obecności „żywej skały”, jego głosu znikąd, braku oczu, głowy, uszu i wszystkiego co powinna mieć istota żywa jak również do jego „chwytnej macki”, jedynemu organowi który raz na jakiś czas wystawał spod skorupy.
- Cenna uwaga bracie – mruknął Jack – Dobra ludzie, brać się do dzieła!
Zgodnie z zaleceniami, porządki rozpoczęli od samej góry czyli, jak się wydawało, mostka głównodowodzącego. Mahd zajął się czyszczeniem podłogi, jako, ze zwyczajnie zjadał kurz i śmieci na niej leżące, Faith, używając pleców Zorka jako drabiny, czyściła sklepienie, zaś reszta rozpierzchłą się po kątach, uprzątając kurz i odchody małych stworzeń, które na Hadesie zadomowiły się w tym wielkim statku.
Nieszczęście wydarzyło się niespodziewanie, jakby było z góry zaplanowane specjalnie dla nich. Lewa stopa Faith od ostatniego treningu nadal była lekko nadwyrężona, tak więc gdy wspięła się na palce, by zmieść coś, co wyglądało jak nici pajęczyny zwieszające się z sklepienia, straciła równowagę i upadła. Nic złego jej się w sumie nie stało, lecz wszyscy niemal jednogłośnie zaproponowali przerwę i małe zwiedzanie.
Gdy reszta zniknęła za włazem, Marduk i Yuki jak zwykle pokłócili się o jakąś głupotę w stylu „czemu się tak na mnie dziwnie patrzysz”. Od słowa do słowa, zaczęli się całować, Yuki pozbyła się bluzki, a rozporek Marduka okazał się nagle otwarty. Gdy chłopak, by ułatwić sobie zadanie, posadził ją na pierwszej płaskiej powierzchni, gdzieś na dolnych pokładach, dał się słyszeć przeciągły jęk długo nie włączanej instalacji. Po chwili usłyszeli też huk i siła grawitacji pozbawiła przytomności wszystkich obecnych na pokładzie.

Od dwóch dni byli w kosmosie, choć widok ukazujący się na monitorze na mostku wskazywał raczej na hiperprzestrzeń, wszyscy woleli twierdzić, że są w „kosmosie”.
- No dobra ludzie, zaczynam mieć omamy... - powiedział Ben rozglądając się po siedzących dookoła niego przyjaciołach. On jako jedyny nie siedział po turecku, a jedynie przysiadł na niskiej pufie, nie przystosowanej do ludzkiej postury i ludzkich pośladków, jego chora noga tego wymagała. - Musimy w końcu coś zjeść i czegoś się napić.
Tamara prychnęła wściekle, jednak nic nie powiedziała, świadoma faktu, że każde wypowiedziane słowo zużywało cenną energię.
- Jeśli się nie boisz to proszę. - powiedziała Faith wymownie podsuwając mu hermetyczny pojemnik.
Już w godzinę po obudzeniu odnaleźli zapasy kulinarne frachtowca na którym utknęli, jednak nikt, jak do tej pory, nie odważył się ich spróbować. Jedyną osobą której śmierć głodowa nie groziła był Mahd, ponieważ jego organizm mógł jeść dosłownie wszystko, zapewniając mu niemal nieśmiertelność, reszta, jako ze biochemia ich organ izmów oparta byłą na węglu, bała się spróbować starożytnego jedzenia obcych o których nic nie wiedzieli.
- Niech to wszystko szlag. - mruknął wściekle Jack, porwał jedno z pudełek, otworzył i wsypał sobie całą jego zawartość do ust. - Jak umrę – powiedział przeżuwając coś, co na Ziemi określono by mianem krakersów – nie jedzcie tego z żółtych, prostokątnych pojemników. Smakuje nieźle, ale nigdy nie wiadomo...
Odczekali godzinę, potem jeszcze dwie, ale Jack nadal był przytomny i w całkiem niezłej formie, wtedy wszyscy spróbowali po jednym rodzaju pokarmu, solidarnie. Nic się nie wydarzyło, a niektóre z produktów pokazały się być też źródłem dużej ilości wody, gaszącej koszmarne pragnienie. Jak na razie, śmierć im nie groziła.
- Mamy tu zapasów na lata. - powiedział Thek, gdy wraz z Faith zajrzeli jeszcze raz do „magazyny żywności”.
- Jedzenia nam nie brak, ale co będzie dalej? - głucho odparła zazwyczaj figlarna ptaszyna.

- Ludziska! - zawołał Ben wesoło, od kiedy zrozumieli, że nie umrą z głodu, wciąż był podekscytowany – W końcu udało mi się rozgryźć ich język! - sześć par oczu popatrzyło na niego podejrzliwie – No dobra, nie tyle rozszyfrowałem ich język, co nauczyłem komputer naszego... Ale to nic nie zmienia! To nie jest statek IA, więc nie mogę mu zadać zbyt wielu pytań, ale udało mi się trochę ustalić. To – wyciągnął przed siebie rękę, na której miał założone osiem „niby zegarków” - To jest PDA, czyli Podręczny Detektor Analityczny. Niech każde z was założy jeden...
Bez szemrania, wszyscy przyjęli po jednym PDA, nawet Mahd wyciągnął swoją „chwytną mackę” po swój, bez protestowania.
- Co to coś robi? - zapytała Tamara oglądając nową ozdobę przegubu własnej ręki.
- Wszystko! Możemy się przez to komunikować, możemy się nawzajem namierzyć, translatować obce języki, skanować się w poszukiwaniu ran i chorób, a nawet sprawdzać czy dany pokarm czy lek nam nie zaszkodzi! Już wgrałem odpowiedni interfejs dla każdego z nas.
Przez chwilę wszyscy sprawdzali możliwości nowych zabawek, jednak po krótkim czasie powrócił zasadniczy temat rozmowy.
- Gdzie lecimy? - zapytał Zork cicho, lekko posykując.
Ben podrapał się po szyi, jak miał w zwyczaju gdy myślał.
- Zgodnie z tym co ustaliłem, Xlockowie zapisywali dane konkretnych planet na takich szpulach. - to powiedziawszy wyciągnął szpulę, na którą nawinięty był cienki, jakby miedziany drut – Na nich zapisana jest droga na poszczególne planety... jest tylko jeden problem...
- Jaki? - zapytał szybko Marduk, problemy zawsze były jego żywiołem.
- Z tego co wyczytałem, to Xlockowie byli w naszej galaktyce... jakby przejazdem. Całe ich imperium koncentrowało się w galaktyce Andromedy i chyba tam właśnie lecimy...
Zbiorowe westchnienie strachu przemknęło przez pokój.
- Będziesz umiał nas stamtąd zabrać? - zapytała Faith.
- To nie takie proste, przeliczyłem wszystkie szpule na tym statku... w sumie jest ich ponad dziesięć tysięcy. Niestety, coś, jeszcze chyba na Hadesie, zrobiło w nich niezły rozgardiasz i nie wiem która szpula zabierze nas z powrotem do naszej galaktyki...

Jak widzicie, historia urywa się. Od teraz studenci będą radzić sobie sami, bez mojej pomocy (ja im będę wręcz utrudniać). Są skazani na latanie od planety do planety, a jako studenci archeologii będą badać pozostałości po Xlockach.
Co ważne, wstęp na forum tego pbf będą mieli tylko gracze i ja, ale o ich przygodach będzie można poczytać na stronie gł. projektu, będą to krótkie, treściwe "raporty". Czemu tak? Bo właśnie to jest ta nowość w pbf. Mam nadzieję, że wam się spodoba i skomentujecie, bardzo na to liczę. Co więcej, na razie nie przesądzam o tym kto zagra, jeśli okażecie się warci tego, zagracie.

Charakterystyki ras i KP każdej postaci przedstawię jutro, tym czasem... Oceniajcie!


"Na trolla pewne są tylko dwie pewne metody, jedna samopowtarzalna i druga, wymagająca przeładowania ręcznego." - Mangel
ln3m

Offline

#2 2009-11-26 01:53:02

Shiba
Użytkownik
Skąd: Z dupy. ;)
Dołączył: 2008-02-28
Liczba postów: 3,232
WWW

Odp: Mini pbf: Królowa Słońca - Uniwerum Andre Norton, historia Mangela

Ekstra... Przynajmniej nie rycerze.

Offline

#3 2009-11-26 13:00:08

Danio
Użytkownik
Dołączył: 2009-08-18
Liczba postów: 1,564

Odp: Mini pbf: Królowa Słońca - Uniwerum Andre Norton, historia Mangela

Tak, pomysł ciekawy, tylko ciekawe jak wyjdzie [sred])


Świruję, jednak tworzę PBF'a.

Offline

#4 2009-11-26 13:37:26

grom79
Użytkownik
Dołączył: 2008-07-01
Liczba postów: 482

Odp: Mini pbf: Królowa Słońca - Uniwerum Andre Norton, historia Mangela

Z Twojego ogólnego opisu na gg i tego dopełnienia coś mi mówi, że miałeś świetny pomysł. Historia idealna jak do gry na blaszaka [i pochodnych, by się ktoś nie obraził [sred]) (trochę mi to się kojarzy z Death Space i Mass Effect, ale nie wiem dlaczego xD)] ale na PBF'a ogólno otwartego by nie było możliwe (bez mnóstwa piekielnie ciężkiej pracy). A taki z ograniczeniami ilości pozwala na zwarte kontrolowanie całych sytuacji. Nadal zgłaszam swoją gotowość [sred]).

Offline

#5 2009-11-26 13:45:29

Hatak
Użytkownik
Dołączył: 2007-12-16
Liczba postów: 3,174

Odp: Mini pbf: Królowa Słońca - Uniwerum Andre Norton, historia Mangela

Ogólnie całość jest ciekawa. Jest kilka niedoróbek, ale to raczej moje "widzi mi się". Nie wiem jednak co z bohaterami, ich charakter jest dosyć dziwny, niektórzy są lekko stuknięci, a ja widzę dwa kształtujące się obozy. No i czuć klimat który wręcz kocham czyli przetrwanie, tajemnice i takie tam. Przez samą wielkość statku czuć coś w rodzaju: "Zostaję w tym pomieszczeniu i dalej się nie ruszam!

Zapomniał, bym. Zgłaszam też swoją kandydaturę.

Ostatnio edytowany przez Hatak (2009-11-26 13:46:52)


userbar6.png
Rada Makuf Póna - Rzecznik Gibonów  Przedmioty: Worek bez dna (tzn z nieskończenie głębokim dnem), Latający dom

Offline

#6 2009-11-26 14:26:58

Artegor
Użytkownik
Dołączył: 2007-04-11
Liczba postów: 479

Odp: Mini pbf: Królowa Słońca - Uniwerum Andre Norton, historia Mangela

Artegor potwierdza swoją gotowość.
Pomysł bardzo mi się podoba, klimat sf, ta innowacyjność sprawia całkiem dobre wrażenie i pozytywne spojrzenie na projekt.
I jak widzę nie tylko mi się podoba. [sred])


Nie oceniam for w stylu x/10. Bo w końcu jakie mam do tego prawo? Gdybym miał chociaż trochę pojęcia o 4ach...0_o

Offline

#7 2009-11-26 14:52:01

Sasuke Uchiha
Użytkownik
Skąd: znam Puna ?
Dołączył: 2008-06-30
Liczba postów: 2,644

Odp: Mini pbf: Królowa Słońca - Uniwerum Andre Norton, historia Mangela

Tak jak reszta dodam, że będzie to wręcz coś ciekawego.
Ta "nowość" jest dobrze opracowana, gdyż nie jestem w stanie wyobrazić sobie czegoś takiego z liczbą ok. stu graczy... to było by wręcz niewykonalne. Jednak taki limit jak sam Mangel dodałeś(liczba graczy) jest dobrym tego rozwiązaniem.

Jednak mam jedno "ale", a mianowicie co będzie gdy dana liczba graczy wykona swoje zadanie(przejdzie całą grę) ? Czy może to przejście gry będzie niemożliwe ?


Sukcesy trwają, dopóki ich ktoś nie spieprzy. Porażki są wieczne. ~ Gregory House

Offline

#8 2009-11-26 16:58:29

sHadowPL
Użytkownik
Skąd: się biorą dzieci?
Dołączył: 2007-12-11
Liczba postów: 1,064

Odp: Mini pbf: Królowa Słońca - Uniwerum Andre Norton, historia Mangela

@UP, wszyscy prawie
Wy chyba nie rozumiecie zbytnio. Chwalicie to, że "limit 8 osób jest fajny, bo gdyby było 100 to byłoby to słabe i nie do utrzymania". A pomyśleliście, że 8 postaci nie starczy na 100 osób? Że jest to dość zamknięty projekt (jak większość sesji PBF, które ograniczają się do maks. 6-7 graczy) w porównaniu do "standardu pun.pl fora.pl i innych".

A co do samej sesji, Mangel wie wystarczająco, ja wiem wystarczająco, dalej zobaczymy ;d

Offline

#9 2009-11-26 17:09:38

Overlord
Użytkownik
Dołączył: 2009-06-07
Liczba postów: 721

Odp: Mini pbf: Królowa Słońca - Uniwerum Andre Norton, historia Mangela

Według mnie ten pomysł nie ma szans na przejście, mi się to w ogóle nie podoba sorki.

Offline

#10 2009-11-26 17:10:55

Mangel
Użytkownik
Skąd: mam ten profil?
Dołączył: 2007-06-23
Liczba postów: 17,243
WWW

Odp: Mini pbf: Królowa Słońca - Uniwerum Andre Norton, historia Mangela

Ok, Overlord, a teraz mów czemu? Krytyka jest bardzo pożądana, o ile umiesz ją umotywować.


"Na trolla pewne są tylko dwie pewne metody, jedna samopowtarzalna i druga, wymagająca przeładowania ręcznego." - Mangel
ln3m

Offline

#11 2009-11-26 17:27:14

Overlord
Użytkownik
Dołączył: 2009-06-07
Liczba postów: 721

Odp: Mini pbf: Królowa Słońca - Uniwerum Andre Norton, historia Mangela

Bardzo oklepana fabuła oraz przebieg tego wszystkiego, dziwne czasy, w których rozgrywa się akcja to mi kompletnie nie podchodzi. Sorq.

Offline

#12 2009-11-26 18:38:49

Mangel
Użytkownik
Skąd: mam ten profil?
Dołączył: 2007-06-23
Liczba postów: 17,243
WWW

Odp: Mini pbf: Królowa Słońca - Uniwerum Andre Norton, historia Mangela

Nie przepraszaj, bo nie masz za co, nie ma tu przepisu, że wszystko co napisze ma się wszystkim podobać. Ale weź sie człowieku postaraj. Opisz dokładnie, co i jak. Jak dziwne czasy? Jak oklepana fabuła? Gdzie taką widziałeś? Czemu Ci nie podchodzi? Wyjaśnij dokładnie.


"Na trolla pewne są tylko dwie pewne metody, jedna samopowtarzalna i druga, wymagająca przeładowania ręcznego." - Mangel
ln3m

Offline

#13 2009-11-26 22:05:52

Kirabi Yotsuki
Użytkownik
Dołączył: 2009-01-02
Liczba postów: 14,374

Odp: Mini pbf: Królowa Słońca - Uniwerum Andre Norton, historia Mangela

Smarowanie posta, specjalnie na życzenie Mangela ^^

Offline

#14 2009-11-26 22:09:50

Mangel
Użytkownik
Skąd: mam ten profil?
Dołączył: 2007-06-23
Liczba postów: 17,243
WWW

Odp: Mini pbf: Królowa Słońca - Uniwerum Andre Norton, historia Mangela

Opis ras:

Thekowie:

„Żywe skały”, jak nazwał ich pierwszy człowiek który ich zobaczył. Thekowie to jedyna rasa zdolna do lotów kosmicznych, której biochemia oparta jest nie na węglu, a na krzemie.
Ich ciała wyglądają jak półkoliste głazy o średnicy około 1,4 metra i wysokości do 1,5 metra, które poruszają się na „nibynóżkach”, wyglądających jak gęsta gruba szczecina, na płaskiej stronie ich połowicznie sferycznego ciała. Kolor ich skorupy oznacza ich przynależność kastową, jasne skorupy mają artyści i filozofowie, ciemne chronią naukowców. Każdy Thork posiada jedną, długą na trzy metry „chwytną mackę”, która przez większość czasu trzymana jest pod skorupą.
Jako że całe ich ciało chronione jest twardym, gładkim pancerzem, nikt nie wie jak wygląda otwór gębowy przedstawicieli tej rasy, wiadomo jedynie iż żywią się wszystkim, od kurzu po konwencjonalne jedzenie. Thork zwyczajnie „zlizuję” wszystko co leży na podłożu na którym się znajduje, może też zjeść samo podłoże.
Dekret „O ochronie Thorkińskiej fizjonomii” z roku 2613 zapewnia przedstawicielom tej cywilizacji ochronę tajemnicy ich fizjonomii. Nikomu jeszcze nie udało się poznać budowy wewnętrznej Thorka, bowiem tuż po śmierci ich ciała ulegają zwapnieniu i rozpadają się, a wiwisekcja uniemożliwiona jest przez prawo i ich zdolności do mentalnego niszczenia przeciwników. Kilku szaleńców, którzy próbowali porwać Thorków by na nich eksperymentować zostało zmienionych przy tej okazji w warzywa.
Są, a raczej byli, do ustanowienia Sojuszu, najbardziej zaawansowaną technologicznie rasą w kosmosie. Jako pierwsi „powitali” Ludzi w kosmosie, także to ich zaginiony statek badawczy posłużył Faltharianom do skonstruowania statków, dzięki którym mogli opuścić własny układ planetarny. Mimo tego szczęśliwego w skutkach wydarzenia, to oni wymogli na Sojuszu zakaz sztucznego podnoszenia poziomu technologicznego innych ras rozumnych, ograniczając handel do jedynie znanych im technologii i towarów które nie mogą przyśpieszyć ich samodzielnego wzrostu.
Thorkowie rozmnażają się, prawdopodobnie, przez podział, są obojnakami i nie mają wpływu na to, kiedy ich ciało wyda na świat kolejnego Thorka. Ewolucja poskąpiła im jednak dynamizmu rozrodczego, przez co rzadko zdarza się, by sami kolonizowali jakiś świat, poza ich naturalną macierzą, księżycem planety Uris, Sebu, znanym też jako Thorkinią.



Faltharianie:

To rasa artystów i kochanków.
Podczas gdy na Ziemi ptaki nigdy nie wyszły poza stadium zwierząt, mieszkańcy planety Fika G, ewoluowali w humanoidalne formy, które same siebie nazwały Faltharianami.
Ludzie – ptaki powszechnie uznawani są za piękne istoty. Ich ciała w całości pokrywa miękki nibypuch, pozostałość po piórach, zaś na czubku głowy ostatnie pióra jakie nie zanikły, uformowały wspaniały, niebiesko zielony czub, który w stresie staje na sztorc.
Twarze mają miłe, niemal ludzkie, choć ich wargi pozostały naprawdę twarde, jak to pozostałości po dziobach. Ręce mają długie i smukłe, jak ziemskie kobiety, uwieńczone pięcioma palcami bez paznokci. Obrazu ich fizjonomii dopełniają stopy, niemal opancerzone twardą skórą i uzbrojone w ostre jak brzytwa szpony.
Ich rasa ukierunkowana jest na przyjemność i to dla tego znani są z związków między gatunkowych z Ziemianami i Trystianami.
Kolonizują planety typu Artch i Box, choć kilka razy skolonizowali gazowe giganty, budując w ich atmosferach wielkie platformy – miasta. Ich niechęć do ujarzmiania dzikiej natury i eksploracji nieznanych światów sprawia jednak, ze chętniej zamieszkują już wcześniej skolonizowane planety.



Trystianianie:

Druga rasa która „powitała” Ludzi w kosmosie.
Inteligentne jaszczury o wyprostowanej postawie i humanoidalnych cechach. Ich wzrost, często przeszło 2 metry, i postura niedźwiedzia budzą respekt wszędzie tam, gdzie się pojawią. Głowy mają typowo gadzie, podobne do ziemskich gekonów, dokoła szyi otacza je kostnoskórzasty kołnierz, zwieńczony ostrymi kostnymi wyrostkami, który w wyniku strachu lub rozzłoszczenia unosi się, osłaniając wrażliwe podgardle i kark.
Reliktem po przodkach jest gruby i bardzo umięśniony ogon, którym w razie potrzeby potrafią posługiwać się w walce, tak samo jak wielkimi dłońmi zaopatrzonymi w pazury i równie zbrojnymi, nogami, zakończonymi czterema palcami. Dymorfizm płciowy jest u nich słabo zaznaczony, jako że swoich identyfikują głównie po zapachu, często równie łatwo odróżnić ich od siebie jak dwóch Thorków.
Ich kultura skupia się głównie na badaniu rzeczywistości, przez co znani są jako najwięksi racjonaliści wszechświata. Rozwinęli psionikę do tego stopnia, że 60-80% każdego pokolenia posiada moce empatyczne lub telepatyczne, u innych ras ten odsetek waha się mniej więcej na stałym poziomie 5-12% społeczeństwa ogółem (choć należy tu pamiętać o psionicznej broni Thorków, która posiada każdy z tego gatunku).
Kolonizują głównie planety typu Box, Sigma, Eldon i Gama, ich macierzą jest Pleksis III, zwykle jednak mnożą się zbyt wolno, by w ciągu jednego pokolenia zająć całą planetę, zwłaszcza że trzeba wziąć poprawkę na ich jajorodność.



Ludzie:

Najmłodsza z „kosmicznych ras”.
Już od chwili gdy odkryli ich Thorkowie, wszystkie rasy przyszłego Sojuszu wiedziały, że oto znalazło się spoiwo ich nowego państwa kosmicznego, którego pomysł padł już kilka wieków ziemskich wcześniej.
Ziemianie są bitni, szybko się mnożą i nigdy nie narzekają na los, ale walczą z nim zaciekle. Są masą która wypełnia luki społeczne, jakich nie wypełniłaby żadna inna rasa. Ich ciekawość świata i chęć coraz dalszej penetracji rzeczywistości sprawiła, ze kolonizują wszelkie możliwe ciała niebieskie, wliczając w to co chłodniejsze gwiazdy, w których budują małe „osiedla badawcze”, jak również sami budują stacje, które zwyczajnie lecą przed siebie, w nieustannym pędzie do odkrywania i kolonizacji kolejnych światów na których pozostawiają część pasażerów i lecą dalej.
Fizycznie są chyba najmniej ciekawi. Ot, dwie ręce, dwie nogi, nie owłosieni zbytnio, brak łuski, piór, szponów czy kłów... Słowem każdy humanoidalny gatunek Drogi Mlecznej, pozbawiony atrybutów które czynią go ciekawym dla postronnego obserwatora.

Licze na wasze oceny, one mają realny wpływ na to co robię.


"Na trolla pewne są tylko dwie pewne metody, jedna samopowtarzalna i druga, wymagająca przeładowania ręcznego." - Mangel
ln3m

Offline

#15 2009-11-26 23:09:01

Kirabi Yotsuki
Użytkownik
Dołączył: 2009-01-02
Liczba postów: 14,374

Odp: Mini pbf: Królowa Słońca - Uniwerum Andre Norton, historia Mangela

Kolejny spam na rzecz Mangela. ^^ Tym razem coś spróbuję powiedzieć.

Rasy ciekawe. Jednak mam wrażenie, że gdzieś już słyszałem te nazwy planet? Mniejsza. Ogólnie duży szacunek za te opisy.

P.S. Lol? Znów mi się nie udało rozbudować wypowiedzi na temat Twoich dzieł.

Offline

Użytkowników czytających ten temat: 0, gości: 1
[Bot] CCBot

Stopka

Forum oparte na FluxBB

Darmowe Forum
minecraftowecegly - sami-swoi - ui2 - freaks - oskarwozniak